Słowo „depresja” bywa dziś używane bardzo często. Czasem mówimy tak o gorszym dniu, spadku nastroju, zmęczeniu czy zniechęceniu. To zrozumiałe — każdy z nas doświadcza momentów obniżonego samopoczucia.
Jednak depresja nie jest tym samym co smutek, słabość czy chwilowy kryzys.
Warto to rozróżnić — z szacunku do osób chorujących i dla własnego bezpieczeństwa psychicznego.
Czym jest depresja?
Depresja to poważne zaburzenie zdrowia psychicznego, które dotyczy nie tylko emocji, ale całego funkcjonowania człowieka — psychicznego, fizycznego i relacyjnego.
Może obejmować m.in.:
- długotrwałe obniżenie nastroju (trwające tygodniami lub miesiącami),
- utratę zdolności do odczuwania przyjemności i sensu,
- silne zmęczenie, spowolnienie, brak energii,
- trudności z koncentracją, pamięcią, podejmowaniem decyzji,
- poczucie pustki, beznadziei, winy lub bezwartościowości,
- zaburzenia snu i apetytu,
- wycofanie z relacji i życia społecznego,
- a czasem myśli rezygnacyjne lub samobójcze.
Depresja nie jest wyborem.
Nie wynika z lenistwa, braku wdzięczności ani „złej postawy”.
To stan, w którym układ nerwowy i psychika są głęboko przeciążone — często po długotrwałym stresie, stracie, traumie, chorobie lub wieloletnim funkcjonowaniu „ponad siły”.
Czym depresja nie jest?
Depresja nie jest:
- chwilowym smutkiem czy gorszym dniem,
- naturalną reakcją emocjonalną, która mija po odpoczynku,
- oznaką słabości charakteru,
- brakiem motywacji, który da się „przełamać” silną wolą,
- niewdzięcznością za to, co się ma,
- brakiem sensu życia wynikającym z lenistwa,
- czymś, co można „naprawić” dobrymi radami w stylu:
„weź się w garść”, „pomyśl pozytywnie”, „inni mają gorzej”.
Takie komunikaty — choć często wypowiadane w dobrej wierze — pogłębiają poczucie winy i izolacji u osoby chorej.
Dlaczego to rozróżnienie jest ważne?
Jeśli wszystko nazywamy depresją, łatwo zbagatelizować realne cierpienie tych, którzy jej doświadczają.
Z drugiej strony — jeśli własny długotrwały stan wyczerpania nazywamy tylko „zmęczeniem” lub „gorszym okresem”, możemy zbyt długo nie sięgać po pomoc.
Depresja jest sygnałem, że organizm i psychika nie dają już rady funkcjonować w dotychczasowy sposób. To jest bardzo ważna informacja a nie porażka.
Jeśli to, co czytasz, jest Ci bliskie, jeśli od dłuższego czasu czujesz, że:
- życie straciło kolor,
- wszystko kosztuje ogromny wysiłek,
- odpoczynek nie przynosi ulgi,
- a Ty funkcjonujesz raczej „z obowiązku” niż z potrzeby - to warto potraktować to poważnie.
Rozmowa z psychologiem, psychoterapeutą czy lekarzem psychiatrą może być pierwszym krokiem aby poczuć ulgę.
Depresję można leczyć.
A pomoc nie jest przywilejem — jest formą troski o siebie.